"Człowiek zjechał to musi wrócić na powierzchnię. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak, aby ktoś na dole został. Rodzina chce pochować - objaśnia zastępowy Piotr Józefiok.
Jest pięciu ratowników w zastępie, zgranych jak pięć palców. Czterech dźwiga nosze, a zastępowy ich prowadzi w chodniku. Powinni mieć różne fachy. Ślusarz, elektryk, mechanik, spawacz, nigdy nie wiadomo jaką sytuację zastaną na dole. Zastęp musi być jak rodzina, zgrany, silny. Każdy do każdego musi mieć bezgraniczne zaufanie. Nie wolno zgrywać bohaterów. Trzeba działać powoli, spokojnie i ściśle przestrzegać przepisów.
Ratownikiem może zostać górnik odznaczający się wybitnym zdrowiem. Trzeba zaliczyć testy psychologiczne na umiejętność pracy w stresie oraz współpracy w grupie. Zarobki? 300 zł dodatkowo do pensji górniczej oraz 19 zł za każdą godzinę w akcji"
Z ratownikami z Bytomia pojechaliśmy do Halemby, po 8 godzinach razem z nimi wróciliśmy do Bytomia. Gdy autobus odwożący po akcji ratowników zatrzymał się 500 metrów za kopalnią, aby nas zabrać, pasażerowie - ratownicy byli uśmiechnięci. Pomyślałem, że jednak udało im się kogoś uratować. Wydobyli dwa ciała. Śmiech i dowcip służył rozładowaniu napięcia i stresu. Refleksje i zaduma pojawiają się w domach...

Zastępowy Piotr Józefiok (Majkel) z Rudy Śląskiej. Lat 37, górnik od 20 lat, ratownik od 16. Żona - gospodyni domowa. Córki 6 i 5 lat.

Dariusz Kuniszyk (Biały) z Jankowic Rybnickich. Lat 36, górnik od 13 lat, ratownik od 9 lat. Żona - gospodyni domowa. Syn ma 7 lat a córka 10.

Dariusz Pyszny (Makrela) z Pszowa. Lat 26, górnik od 8 lat, ratownik od 5 lat. Żona - ekspedientka. Dwie córki: 1,5 i 4,5 roku.

Dariusz Czubaja (Mandaryn) z Pszowa. Lat 34, górnik od 15 lat, ratownik od 13 lat. Żona zajmuje się funduszami emerytalnymi. Troje dzieci: 12, 8 i 6 lat.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz