








Przypomnijmy sobie jak wygląda niebo.




Mirosław Gasiniec (Gans) z Katowic. Lat 36, górnik od 20 lat, ratownik od 11. Żona - gospodyni domowa. Syn ma 12 lat.
Temperatura 30 stopni. Wilgotność 100%. Minimalny przewiew. Warunki prawie jak na tropikalnych wyspach. Ściana wydobywcza ma 200 metrów. Wysokość 120 cm. Wzdłuż pokładu porusza się kombajn który wybiera węgiel. Kombajn, podobnie jak telewizor sterowany jest zdalnie, pilotem. Elementy po prawej to obudowy podtrzymujące strop. Gdyby nie one sufit spadłby na ziemię. Całe urządzenie porusza się do przodu, tak aby kombajn wygryzał łakomie nowe porcje węgla. Innymi słowy całe żelastwo przesuwa się w lewo. To co zostaje po prawej, za obudowami w miarę przesuwania się maszynerii, zapada się. Mówiąc obrazowo. Wydobywanie węgla przypomina nabieranie nożem masła. Ten sposób fedrowania nazywa się na zawał. Jak porządnie tąpnie to ludzie na górze, też mają zawał. Serca.
To standardowy chodnik prowadzący do ściany. Mamy tutaj różnego rodzaju urządzenia. Na przykład po prawej jest taśmociąg podający węgiel dzięki któremu możemy napić się gorącej herbatki.
Poświata wokół źródeł światła wywołana jest przez pył węglowy i parę wodną. Nie sposób zrobić zdjęcia z lampą błyskową. Atmosfera jest jak gęsta mgła. Drobinki zawiesiny obijają światło.
Dalsza część wyrobiska. Dalszy fragment węglociągu. W kopalni każdy element jest większy niż na powierzchni. Każde urządzenie obudowane jest trwałą, grubą obudową.
Elementy obudowy i pokład węglowy. Po prawej wsporniki hydrauliczne podtrzymujące strop.
Górnik przodowy Prugar. Po 5 godzinach spędzonych na przodku na którym obowiązuje 6 godzinny czas pracy ze względu na trudne warunki pracy spałem trzy dni. Zaraz po przyjściu z szychty zdążyłem się umyć w domu ponownie i umarłem. Trudno było poruszyć nawet palcem. Górnicy fedrują codziennie a po pracy starcza im sił na rodzinę, ryby i grzyby, książkę, modelarstwo, gołębie itd. Zarobki nie ciekawe. Zupełnie nie wiem dlaczego na tym zdjęciu oczy właściciela zdjęć i bloga zupełnie się rozjechały. Może to złudzenie?
Łaźnia na kopalni to czyste, pachnące miejsce. Gorąca woda którą oferuje kran na 90 stopni. Można się kąpać i godzinę choć zwykle wszyscy tylko się opłukują i jadą do domu gdzie kąpią się ponownie.
Kiedyś, dawno temu w sklepie spostrzegłem mężczyznę który miał podkreślone czarnym tuszem powieki. Pomyślałem, że na Wirku znalazł się odważny, mroczny osobnik nie kryjący swoich zainteresowań. Pomyślałem, że może być to fan ciemnych brzmień albo homoseksualista. Oczywiście facet był górnikiem. A czarny tusz był w rzeczywistości pyłem węglowym który wgryzł się w miękkie delikatne fragmenty powiek. Niezwykle trudno jest zlikwidować ten "makijaż". U mnie zszedł po kilku dniach. Ale nie powiem, ciekawie i nawet ładnie to wygląda.








Warszawski sternik promu Pchełka. Stateczek skacze z brzegu na brzeg rozwożąc pasażerów.
Na lewym brzegu...
...na prawym brzegu.
Chwila przerwy w pracy pomiędzy kolejnymi rejsami.




